Aktualności
Strona główna » Szemot (Księga Wyjścia) » Trudna miłość ojcowska

Trudna miłość ojcowska

Rabin Icchak Rapoport komentuje parszę Bo

Na początku naszej parszy Haszem mówi do Mojżesza „chodź do Faraona”. Dziwny to sposób wyrażania się i oczekiwalibyśmy raczej, aby Haszem powiedział „idź to Faraona”, a nie „chodź” do Faraona! Dlaczego takie dziwne stwierdzenie? Dziwne, zwłaszcza że „chodź do” oznacza, że ten, który mówi również idzie z tobą lub już tam sam jest! Baal Szem Tow (Rabin Israel ben Eliezer, twórca chasydysmu w 18-ym wieku) zwykł opowiadać metaforę o bliskości do B-ga. Czasami człowiek przechodzi ciężkie czasy i wydaje mu się że on jest daleko od B-ga. Ale powinien wtedy przypomnieć sobie, że stosunek B-ga do człowieka podobny jest do stosunku ojca do malutkiego dziecka. Co robi ojciec kiedy chce nauczyć dziecko chodzić na własnych nogach? Najpierw trzyma je pod pachami, aż dziecko nauczy się stać na własnych nogach. Po tym ojciec bierze parę kroków do tyłu i wyciąga ręce w kierunku dziecka, zachęcając je, żeby ono do niego przyszło. Dzieciaczek widzi ojca i próbuje iść do niego, ale skoro jeszcze nie umie chodzić, robi jeden krok, pada i zaczyna płakać. Ojciec znów pomaga dziecku wstać i jak tylko ono stoi na własnych nogach to ojciec znów bierze parę kroków do tyłu. Dzieciaczek znów próbuję iść do ojca, znów pada po jednym lub po paru krokach i znów zaczyna płakać. Dla dzieciaczka zachowanie ojca wydaje się okrutne. Za każdym razem, kiedy dziecko daje radę zbliżyć się do ojca, ten się znów oddala i do tego – jeszcze bardziej! My dorośli rozumiemy, że ojciec nie jest okrutny, a nawet przeciwnie – kocha swoje dziecko i dlatego musi pozwolić mu padać, aż ono samo się nauczy chodzić na własnych nogach. A każdy upadek boli. Tak samo, mówił Baal Szem Tow, Haszem nas „wychowuje” i „uczy chodzić”. Kiedy bolesne rzeczy się wydarzają to nie jest to dlatego, że nasz Ojciec, czyli Haszem, jest nam daleki. Wręcz przeciwnie – kiedy bolesne rzeczy się nam dzieją, to oznacza to, że nasz Ojciec właśnie się nami zajmuje i próbuje nas czegoś nauczyć. Haszem mówi do Mojżesza „choć do Faraona”, bo Mojżesz się boi iść do Faraona. Mojżesz się boi, gdyż przebywanie u Faraona może być bolesne, może być nieprzyjemne. Haszem nie kłamie Mojżeszowi, nie mówi mu żeby się nie bał, bo wszystko będzie lekkie i fajne. Haszem mówi Mojżeszowi żeby się nie bał dlatego że On, Haszem, jest z Mojżeszem jeszcze bardziej w sytuacjach trudnych niż w sytuacjach lekkich. „Chodź do Faraona” bo Ja, Haszem, idę z tobą. Jeśli nie pójdziesz to Moje Bycie z tobą będzie jakoś mniejsze, niż jeśli pójdziesz i spróbujesz zrobić to, co Ci nakazałem. Znany amerykański pastor, Peter Marshall, powiedział, że „kiedy tęsknimy za życiem bez trudności, przypomnijmy sobie że dęby rosną silne wbrew przeciwnym wiatrom, oraz że diamenty tworzą się pod ciśnieniem. Widzimy więc, że początek naszej parszy nas naucza o wadze siły wewnętrznej. Trzeba iść do przodu nawet jeśli widać, że to ‘do przodu’ będzie bolesne i nie miłe – a może nawet – zwłaszcza jeśli ‘do przodu’ wydaje się bolesne i nie miłe. Również zakończenie naszej parszy uczy nas o tym. W rozdziale trzynastym czytamy o różnych sposobach upamiętniania że Haszem nas wyzwolił z niewoli w Egipcie. W wersecie 9 czytamy: „I będziesz to miał za znak na ręce twojej, i na pamięć między oczyma twemi, aby Zakon Haszem był w uściech twoich, ponieważ ręką możną wywiódł cię Haszem z Egiptu” (tłumaczenie własne). Ci, którzy znają prawo żydowskie wiedzą, że się nakłada tefilin (filakterie) na swoją słabszą rękę – praworęczny na lewej ręce a leworęczny – na prawej ręce. Talmud w traktacie Menachot, folio 37b, cytowany przez Raszi, znajduje wskazówkę do tego prawa w dziwnym literowaniem hebrajskiego słowa ‚jadcha’, czyli „twojej ręce”, w wersecie szesnastym. W wersecie dziewiątym słowo ‚jadcha’ jest normalnie literowane, aczkolwiek w wersecie szesnastym jest ono napisane w taki sposób, że upodabnia się do słów ‚jad keha’, czyli „słaba ręka” (dla każdego, kto zna hebrajski zachęcam przeczytać wersety 9 oraz 16, aby zobaczyć różnicę w literowaniu słowo ‚jadcha'; tych, którzy nie czytają po hebrajsku proszę o pobłażanie i rekomenduję studiować hebrajski, aby móc czytać słowo B-że w oryginalnym języku). Zastanówmy się moment nad tym, co właśnie przeczytaliśmy. Tefilin mają być pamiątką na to, że „mocną ręką wywiódł cię Haszem z Egiptu” – a na jaką rękę nakładamy tefilin? Na rękę słabszą! A dlaczego nie na mocną rękę? Co mamy z tego zrozumieć? Wydaje mi się, że przesłanie jest to samo, co z początku naszej parszy. Nie możemy polegać na własnej sile, aby ona nam rozwiązała wszystkie problemy – musimy ostatecznie zaufać Haszem. Musimy ufać, że Haszem Jest z nami, kiedy trudne i/albo bolesne rzeczy się wydarzają, oraz że są te bolesne wydarzenia, okazje dla nas, aby „nauczyć się chodzić” – aby urosnąć w jakimś sensie. Na końcu – coś do myślenia w związku z zastanowieniem się, jak najlepiej tachać ten Ciężar, który się nazywa ‘życie’ – krótka opowieść, którą słyszałem kilka dni temu od Naczelnego Rabina Izraela, Rabina Davida Lau. W 1921 roku Sir Winston Churchill odwiedził nowe malutkie miasteczko w Ziemi Izraela, które się nazywało Tel Awiw. Tel Awiw był pełen piasku i jego pierwszy burmistrz, Meir Dizengoff, był w panice, jak zrobić dobre wrażenie na Panu Churchillu. Zdecydowano się w końcu, żeby szybko skonstruować sztuczną aleję, czyli drogę obwarowaną drzewami, po której by przywieźli Churchilla i wyglądałoby to, jak prawdziwe miasto. tak więc inżynierowie i pracownicy szybko rozjechali się po całym regionie, aby znaleźć najładniejsze, wykopać je z miejsca gdzie one stoją i zasadzić je ponownie po obu stronach głównej drogi. I tak też zrobili. Przyszedł wielki dzień i Churchill przyjeżdża samochodem razem z burmistrzem Dizengoffem. Jadą przez całą aleję obwarowaną drzewami. Na końcu alei wychodzą ze samochodu i Churchill mimochodem opiera się na jakimś drzewie. Aleja była skonstruowana ‚za pięć dwunasta’ i korzenie drzew nie były wkopane głęboko w ziemię, dlatego całe drzewo się przewróciło razem z Churchillem! Burmistrz Dizengoff aż zbladł ze strachu, że taki ważny człowiek, jak Churchill ma wypadek pod jego opieką, ale Churchill zaczął się śmiać. Wstając z brudu Churchill mówi do Dizengoffa: „teraz nauczyłeś się jakie ważne są korzenie!”. Ta opowieść może służyć nam jako inspiracja w ciężkich czasach. Im głębiej nasze korzenie sięgają, tym silniej i mocniej stoimy. Szabat Szalom i najserdeczniejsze pozdrowienia z Ziemi Świętej!

Rabin Icchak Rapaport

PS. Zapraszam na wspólne studiowanie Tory przez internet na stronie

pl.noahideworldcenter.org

 

  Czy ta wiadomość była użyteczna albo pomocna dla Ciebie? Proszę rozważyć wsparcie naszych projektów.

O nas Yitzhak Rapoport

Yitzhak Rapoport
Rabbi Yitzchak Rapoport is a native of Stockholm, Sweden. He received his rabbinical ordination in Israel in 2002 from Yeshivat Hamivtar (Efrat), as well as from HaGaon HaRav Zalman Nechemia Goldberg shlit”a. From 2002 to 2006 Rabbi Rapoport served as the rabbi of Oslo, Norway. Being of Polish descent he became interested in the rebirth of Jewish communities in Poland, and consequently took up the position as Rabbi of Wroclaw (Breslau) and Silesia in the fall of 2006 until 2011.

Dodaj komentarz